Harcówka
To nic, że przychodzą dni szarugi, że podmuchy wilgoci
i zimna uderzają w pociemniałą oporę ściany; szyby spotniałe od wewnątrz mgiełką
delikatną jak ślad oddechu od zewnątrz perlą się grubymi kroplami deszczu obwieszczając niepowstrzymaną ofensywę burzy. Nic to.
Harcerze tej drużyny wiedzą, że z bezkarną radością mogą dociskać twarz ku chłodnej krystaliczności szyby, urągając kotłowaninie żywiołów.
Czują, siedząc wokół murowanego kominka, wszechobecny fluid ciepła promieniujący od ognia w przestronność obrzędowej izby; ten dyskretny cieplik,
na złość hufcowym włodarzom, upewnia ich o przyjaznej potędze tego ponad stuletniego domu – ich harcówki. Znak „powrotu do domu” pod wizerunkiem
znanej im tylko z opowieści druhny Janiny Wicher symboliczny w treści i z przeznaczenia przenika ich serca, umysły i dusze. Ich dziadkom i Rodzicom
towarzyszyła od zawsze, dając opiekuńcze ciepło, bezinteresowny wysiłek minut, godzin, dni i za szybko biegnących lat. Rozumieją też coraz lepiej,
jak wiele Jej właśnie zawdzięczają. Jest z nimi, siejąc w ich duszach i wdzięcznej pamięci ufność ciepłą, doskonale ustatkowaną, nieporuszoną, niczym to
wnętrze sędziwe, zaparte starymi, mocnymi drzwiami. U samego niemal stropu wiszą ukośnie ich proporce – ich znaki, symbole, barwy i nazwy warte dla
nich tyle, ile trudu i znoju zaznali dla swojej drużyny; dla innych – warte tyle, ile dobra doświadczyli od harcerzy spod tych znaków. Wreszcie Leśna Matka
Boska w brzozowych ramach z szyszkową koroną - Bogu najwyższemu, najlepszemu ofiarowana; im zaś jako wieczyste napomnienie.
Podchodzą do Niej po każdej zbiórce, przyzywając Imienia Stwórcy przekonują się, jak złożona potrafi być duchowość „zwykłego” harcerza.
Wszystkie te znaki, czucia, myśli i ludzie tworzą niezwykłą atmosferę harcówki. Atmosfera, która obcym nieznana tkwi w zimowym, cichym zaśpiewie
ćwierczka, w srebrzystej pajęczynie rozwieszonej w rogu kominka. Trzeba ją tylko odczytać i oddać ludziom – zapalić jak polana harcerskiego ogniska.
|
|