Zbiór opowiadań opartych na Prawie Harcerskim z 1932r.
Marcin Szydłowski. Boguszowice, maj 2005r.
PRAWO HARCERSKIE Z 1932 R.
1. Harcerz służy Bogu i Polsce i sumiennie spełnia swoje obowiązki.
2. Na słowie harcerza polegaj jak na Zawiszy.
3. Harcerz jest pożyteczny i niesie pomoc bliźnim.
4. Harcerz w każdym widzi bliźniego, a za brata uważa każdego innego harcerza.
5. Harcerz postępuje po rycersku.
6. Harcerz miłuje przyrodę i stara się ją poznać.
7. Harcerz jest karny i posłuszny rodzicom i wszystkim swoim przełożonym.
8. Harcerz jest zawsze pogodny.
9. Harcerz jest oszczędny i ofiarny.
10. Harcerz jest czysty w myśli, mowie i uczynkach, nie pali tytoniu i nie pije napojów alkoholowych.
I "Wyprawa"
U podnóża góry, gdzie asfalt przechodzi w wąską ścieżkę zwaną górskim szlakiem, stała grupka ludzi. Byli to dobrzy znajomi, którzy postanowili wspólnie zdobyć najwyższy szczyt Beskidów. Ich wyprawa rozpoczęła się wyśmienicie. Słońce świeciło, wszyscy byli wypoczęci, a jesienny pejzaż tworzył atmosferę zadumy. Po półgodzinnym marszu natknęli się na dziwny, murowany postument, na którym leżał konar zwalonego drzewa. Z postumentu sterczał pionowo do góry, postrzępiony kikut betonowej belki.
- Tutaj chyba był krzyż - powiedziała Karolina.
- Masz rację. Rozejrzyjcie się, on musi gdzieś tu leżeć - dodał Wojtek.
Po chwili już wszyscy widzieli szarą belkę wystającą spośród krzaków kilkadziesiąt metrów poniżej. Nie namyślając się długo, wyjęli linę i poszli na dół. Metr po metrze, po kamienistym zboczu wciągali krzyż z figurką Nazarejczyka. Ze stromego zbocza co chwilę obsuwały się kamienie, a wysuszone gałęzie górskich krzewów jedynie utrudniały drogę. Dopiero po kilku wyczerpujących godzinach przyjaciołom udało się wciągnąć krzyż i przytwierdzić go do postumentu. Wszyscy byli bardzo zadowoleni pomimo, że szczyt nie został zdobyty.
II "Newton"
Pięć osób z czwartej B codziennie po lekcjach chodziło do parku. Wszyscy siadali na szerokiej ławce i żywo dyskutowali. Rozmawiali o wszystkim, gdyż nie mieli przed sobą tajemnic. Potrafili również wspólnie marzyć. Wtedy opadali na ławkę, przyjmując najwygodniejsze pozycje i wsłuchani w ciszę, marzyli. Ich myśli krążyły wokół wakacji i dalekich podróży. Pewnego razu ciszę przerwał Bogdan:
– Szkoda, ze wakacje nie są dłuższe. Tak o cztery miesiące – powiedział powoli.
– Ach, gdybyśmy się poruszali z prędkością światła to wakacje były by dłuższe – odpowiedział Adrian.
– Tak. Pewnie w jakimś komiksie to przeczytałeś.
– Nie. Druh zastępowy tak powiedział.
– A ty mu wierzysz?
III "Zegarek"
Sebastian zatrzymał się w niewielkiej odległości od wiaty przystanku i zatopił się w rozmyślaniach. Musiał przecież na jutro przygotować zbiórkę dla zastępu. Bezwiednie omiatał wzrokiem ludzi, którzy tak jak on czekali w zamyśleniu na swój autobus. W pewnym momencie po prawej stronie zauważył kobietę przeglądającą rozkład jazdy. Była tym tak pochłonięta, że nie poczuła jak jakiś mężczyzna powoli wsuwał rękę do jej torebki.
– Muszę coś zrobić – szybko oprzytomniał Sebastian – Ale ten facet jest ogromny. Co ja mam mu powiedzieć? – pomyślał.
Pomimo swoich wątpliwości, zerwał się z miejsca i szybko podszedł do kobiety.
– Przepraszam! Która godzina?! – Niemal wrzasnął do niej. W tym momencie kobieta z niemałym zaskoczeniem odwróciła głowę, a niedoszły złodziej wycofał swoją rękę i uciekł za przystanek.
– Przecież masz zegarek – odpowiedziała zirytowana kobieta.
Wtedy Sebastian wpadł w niemałe zakłopotanie. Spojrzał na swoją rękę na której faktycznie miał zegarek.
– Ale, ale..., on nie działa – wyjąkał i odszedł na swoje miejsce.
IV "Deszcz"
W ciepły sobotni poranek dwie zastępowe wybrały się na wycieczkę rowerową. Ich celem był rezerwat przyrody. Były już w połowie drogi, gdy na skraju ogromnego lasu zaskoczył je deszcz. Zastępowe postanowiły przeczekać załamanie pogody w starej szopie, która stała nieopodal lasu. Szybko przeprawiły się przez zarośla i weszły do środka.
Ku ich zdumieniu zobaczyły tam starszą kobietę z dużą torbą. Kobieta powiedziała, że wraca z pobliskiego miasteczka z zakupami i zaskoczył ją deszcz. W niedługim czasie przed wejściem do szopy pojawił się mężczyzna z dwójką dzieci. Kobieta szybko zaprosiła ich do środka. Fioletowe usta i plamy na koszulkach zdradzały, że dzieci wraz z ojcem zbierały jagody. Podczas rozmowy okazało się, że nikt nie spodziewał się dzisiaj deszczu.
Konwersacja jednak nie trwała długo, ponieważ gdy tylko ulewa przybrała na sile, wszystkich opanowało przygnębienie i melancholia.
– Musimy coś zrobić – wyszeptała Marta.
– Ale co masz na myśli? – spytała Aneta.
– Ja mam w plecaku trochę krojonego chleba i pasztet, może zrobimy z tego posiłek dla wszystkich?
Nie czekając na nic, zaczęły przygotowywać kanapki, krojąc jedną kromkę na kilka części. Starsza kobieta widząc co robią dziewczyny postanowiła włączyć się w przygotowania. Z torby wyjęła dwa ogórki, którymi obłożyła malutkie kanapki. Podczas spożywania wspólnego posiłku wszyscy lepiej się zapoznali, a rozmowy rozgorzały na nowo. Nikt już nie odczuwał przygnębienia, choć deszcz padał do końca dnia.
V "Naprawa"
Artur skręcił w rzadko uczęszczaną przez samochody uliczkę. W niewielkiej odległości dostrzegł trzy dziewczynki pochylone nad małym rowerkiem. Gdy je mijał, zobaczył jak jednej z dziewczynek drżała maleńka buzia, a oczy robiły się szkliste.
– Włóczę się po okolicy bez celu, więc może zapytam co się stało – pomyślał Artur i zatrzymał swój rower. Podchodząc bliżej zauważył, że w małym rowerku spadł łańcuch. Drobnostka - pomyślał - zaraz to naprawię. Ale łańcuch był bardzo uporczywy i nie chciał wskoczyć na zębatkę. Nie pomogły nawet klucze, które woził zawsze ze sobą. Mieszkał niedaleko, więc zaproponował dzieciom, aby poszły z nim do garażu, gdzie ma odpowiednie narzędzia.
W garażu naprawa trwała tylko trzy minuty, po której rowerek już jeździł, a dziewczynki ucieszyły się jak gdyby zostały królewnami. Szczególnie jedna była bardzo wesoła.
Artur nie pamiętał już o całym wydarzeniu, gdy w sobotę rano usłyszał dzwonek do drzwi. Przed drzwiami stała ta sama dziewczynka, która uśmiechając się wskazała na rower z postrzępioną linką. Artur już wiedział, że zepsuł się hamulec, więc szybko zabrał się do naprawy.
VI "Świerk"
Tomek od dawna lubił włóczyć się po lesie. Podczas jednego ze spacerów z koszykiem na grzyby, natknął się na ogromną szyszkę. Zdziwił się tym bardzo, ponieważ w okolicy nigdy nie widział takich okazów. Rozejrzał się dookoła, po czym stwierdził, że jedynie to drzewo ma takie duże szyszki. Postanowił więc zabrać jedną ze sobą. W drodze powrotnej zastanawiał się, gdzie ją położyć. Wtedy oczami wyobraźni zobaczył wystawę w jego klasie, która była poświęcona naturze.
– To będzie najlepsze miejsce dla mojej szyszki – pomyślał uradowany i pognał przed siebie. Następnego dnia, gdy tylko wyjął szyszkę z plecaka, został zasypany pytaniami:
– Skąd masz taką ogromną szyszkę? Gdzie ją znalazłeś? Powiedz nam. Powiedz! Tomek wiedział, że gdy powie kolegom gdzie jest to drzewo, to oni ogołocą je z szyszek. Początkowo dawał wymijające odpowiedzi, ale pod narastającym naporem kolegów postanowił, że przeczeka ich zainteresowanie i nikomu nie będzie odpowiadał. Jednakże następnego dnia zainteresowanie okazem nie zmalało, a w dodatku rozeszło się po innych klasach. Na dużej przerwie wszyscy chłopcy oblegali Tomka,
próbując wyciągnąć z niego jakieś informacje. Wtedy Tomek powiedział:
– Tylko harcerzom powiem gdzie jest to drzewo i nikomu więcej.
VII "Plaża"
Szszszszszszszsz...Szszszszszszsz...Szszszszszszszsz
– Ależ tu jest przyjemnie... - rozmarzył się Karol.
– Nareszcie upał. Uwielbiam taka pogodę – wtórował mu Rafał.
Po krótkiej wymianie zdań chłopcy szybko wbiegli na plażę, gdzie zdjąwszy koszulki położyli się wprost na rozżarzonym piasku. Pomimo braku ręczników postanowili chwilkę poleżeć.
– Lubię gdy gorący piasek parzy mnie w stopy – powiedział Rafał i jakby na dowód tego ruszył w poszukiwaniu najbardziej nagrzanych miejsc. Karol w tym czasie zaczął zakopywać się w piasku. Pomagała mu przy tym łagodna bryza, układając złociste ziarenka wzdłuż jego ciała. Obaj oddawali się swoim ulubionym zajęciom. Tuż obok nich wygrzewało się stado mew, raz po raz wzbijając się w powietrze,
gubiąc srebrzyste pióra. Natomiast nad nimi w obecności słońca rozgrywał się wyścig cumulusów z altocumulusami. Jednakże zamiast odgłosów wyścigu, chłopcy słyszeli miarowy szum fal rozbryzgujących się na drewnianym falochronie.
– Rafał, musimy już iść. Mamy przecież rozkaz od drużynowego – przypomniał Karol.
– Więc chodźmy.
VIII "Pociąg"
Nikt nie zwrócił uwagi na to, że pociąg się zatrzymał. Harcerze byli pochłonięci swoją grą, a podróżni spoglądali melancholijnie przez okna. Ludzi w wagonie nie było zbyt wielu ale za to, był duży gwar. Karol gdy przegrywał, zawsze głośno manifestował swoje niezadowolenie, a Rafał naśladując go rozśmieszał pozostałych do tego stopnia, że spadali z siedzeń. Gdy harcerze wracali na swoje miejsca i do rozpoczętej rozgrywki,
to reszta podróżnych nadstawiała uszy, próbując rozszyfrować na czym ta gra polega. Jednak tym razem bardziej byli zaniepokojeni przedłużającym się postojem pociągu. Niektórzy zaczęli zastanawiać się na głos. Inni natomiast wypatrywali małej stacyjki, lub kawałka peronu. Jednakże pociąg stał w lesie, a peronu nie było jak okiem sięgnąć. W tym momencie do wagonu wszedł konduktor i oznajmił, że pociąg stoi z powodu awarii trakcji elektrycznej.
– Jak długo będziemy stali? – spytała zaniepokojona kobieta.
Na to pytanie konduktor jedynie bezradnie rozłożył ramiona. Jego gest był tak wymowny, że przez wagon przemknął pomruk niezadowolenia. Podróżni z minuty na minutę stawali się bardziej posępni. Natomiast harcerze jakby nie zwracali uwagi na to, że nieprędko dojadą do właściwej stacji, dyskutowali i śmiali się tak samo jak przed godziną. Po trzech kwadransach pewien podróżny mocno zirytowany zapytał harcerzy:
– Co wam tak wesoło!? Przecież utknęliśmy tu na kilka godzin i nic nie wskazuje na to, że zdążymy przed nocą dojechać choćby do kolejnej stacji.
Wtedy wszystkie oczy zwróciły się na drużynowego, który odparł:
– Przecież nie naprawimy trakcji elektrycznej naszym smutkiem, możemy jedynie cieszyć się, że jesteśmy tu wszyscy razem.
IX "Cukierek"
Tuż przed szczytem góry stało niewielkie schronisko. Zwykle mało w nim było ludzi, ponieważ aby się do niego dostać, trzeba bardzo długo iść górskimi szlakami. Było to ulubione miejsce biwakowe pewnej drużyny. Podczas jesiennego biwaku harcerze urządzali sobie wiele gier terenowych, tropili zwierzęta i zdobywali okoliczne szczyty. W międzyczasie zajadali się słodyczami. Tomek miał najwięcej cukierków ze wszystkich. Podjadał je nieustannie.
Czasem dzielił się z kolegami, ale za zwyczaj pałaszował je w ukryciu. W przedostatni dzień przypomniał sobie, że nazajutrz są jego urodziny, a cukierkami miał wszystkich poczęstować. Zajrzał do swojej torby, gdzie zobaczył ostatnie dwa. Wtedy zrobiło mu się bardzo smutno. Przecież w okolicy nie ma żadnego sklepu, a gospodarz dzisiaj nie schodzi w doliny.
– Nie ma dla mnie ratunku – pomyślał zrozpaczony.
Gdy Maciek siedzący nieopodal zauważył pustą torbę po cukierkach, zorientował się dlaczego Tomek jest taki przygnębiony. Chociaż nie byli przyjaciółmi zaproponował mu swoją pomoc. Powiedział, że zaoszczędził trochę swoich cukierków, więc może mu je podarować. Tomek początkowo odmawiał, ale Maciek po prostu przesypał cukierki do torby od Tomka. Nazajutrz Tomasz zrozumiał, że był to najcenniejszy prezent urodzinowy jaki mógł otrzymać.
X "........................."
Posłowie
Niniejszy zbiór opowiadań ma zachęcić czytelnika do głębszego rozważania Prawa Harcerskiego, które jest drogowskazem dla każdego harcerza. Krótkie historyjki mają jedynie przybliżyć ten drogowskaz i uczynić go łatwiejszym do odczytania. Prawo Harcerskie wymaga od każdego harcerza, indywidualnego podejścia do każdego punktu.
Brak opowiadania opartego o 10 punkt prawa, stwarza możliwość do samodzielnego napisania go przez czytelnika. Zachęcam do napisania nawet dwóch opowiadań, ponieważ 10 punkt prawa jest wieloczłonowy. On nie mówi tylko, że harcerz nie pali tytoniu i nie pije alkoholu. Pierwsza jego część nawołuje do zachowania czystości w myśli, mowie i uczynkach. Co to dla Ciebie znaczy?
Jak rozumiesz tą część Prawa Harcerskiego?
Autor
|